KibicujRodzinie.pl
  • Śmierć kliniczna Pani Genowefa widziała Jezusa, Maryję, świętych w tym Ojca Pio i Faustynę. Rozmawiała ze zmarłymi krewnymi i przyjaciółmi.

    Śmierć kliniczna Pani Genowefa widziała Jezusa, Maryję, świętych w tym Ojca Pio i Faustynę. Rozmawiała ze zmarłymi krewnymi i przyjaciółmi. Po nieudanej operacji bohaterka opuściła ciało. Najpierw chodziła po labiryntach w podziemiach, gdzie demony próbowały ją złapać i zabrać ze sobą. Pomagała jej wtedy modlitwa do Archanioła Michała.


    2019-05-17więcej »
  • Bóg Cię kocha! Jezus żyje i chce Ci to udowodnić. Miłość Boża - Krzysztof Sowiński - Głos Pana

    Bóg Cię kocha! Miłość Boża - Dlaczego nie doświadczamy jego miłości? Co zrobić aby zbliżyć się do Boga, jaki plan ma dla nas Bóg Ojciec i czemu w tym planie działa Duch Święty.


    2019-01-31więcej »
  • Duch Święty - kim jest i jakie daje dary - charyzmaty

    Duch Święty - Bóg, który jest osobą. Bóg, który daje swoje dary - charzymaty : dar uzdrowienia, dar poznania, dary dla kościoła.


    2019-01-31więcej »
  • Jak rozpoznać Bożą wolę w naszym życiu?

    Boża wola w naszym życiu Rozeznawanie Bożego Planu - Grzegorz Kurowski Terebint 29.01.2019 - Konferencja w oparciu o Słowo Boże o tym czego pragnie Bóg w naszym życiu i jak my mamy poznawać Jego wolę dla nas.


    2019-01-31więcej »
  • Od Managera do zera a potem do dziecka bożego - świadectwo nawrócenia i spotkania żywego Jezusa

    Świadectwo nawrócenia i uzdrowienia przez Jezusa. Hubert był wysokopłacanym managerem w dużej korporacji. Pewnego dnia się rozchorował i to był początek rozsypywania się jego życia.


    2018-12-21więcej »
  • Bartek Krakowiak zmęczony życiem w narkotykach i długach poszedł pieszo do Medjugorie

    Bartek Krakowiak zmęczony życiem w narkotykach i długach poszedł pieszo do Medjugorie. Wychowywał się w trudnej rodzinie, gdzie było mało miłości i ciepła. W dorosłe życie wszedł zbuntowany na świat zagłuszając swój ból alkoholem i narkotykami. Posłuchaj wzruszającego świadectwa spotkania Boga i pójścia za nim.


    2018-10-23więcej »
  • Przebaczenie i uzdrowienie zranień wewnętrznych

    Jeśli czujesz się nieszczęśliwy, to nie dlatego, że takie nieszczęścia Cię spotkały, tylko dlatego, że nie chcesz zmierzyć się z życiem takim jakie jest. Uzdrowienie z ran jest procesem, wymaga czasu i motywacji, którą jest miłość, prawda i dobro.


    2018-03-07więcej »
  • Widziała Jezusa poza ciałem niebo i czyściec. Śmierć kliniczna życie po życiu

    Pani Genowefa ciężko chorowała i w 2013 roku przeżyła śmierć kliniczną, widziała niebo i czyściec oraz szatana z piekła, spotkała Maryję, Jezusa, Św. Ojca Pio i bliskich zmarłych znajomych. 'Weszłam tym razem do bardzo jasnego pomieszczenia, które było przedzielone szybą od sufitu do podłogi. Podeszłam zaciekawiona i za tą szybą zobaczyłam piękny ogród, pełen kwitnących kwiatów i krzewów.'


    2018-02-27więcej »
  • Uwielbienie Jezusa z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie Wołomin

    Kochani chciałbym was zaprosić na uwielbienie do Wołomina 25.02.2018 gdzie będziemy modlić się o uzdrowienie i uwolnienie. Opowiem tam szczegółowo o cudzie uzdrowienia mojego synka Jakuba, który miał zapalenie mózgu i leżał chory na intensywnej terapii a Jezus uzdrowił go w 100%.


    2018-02-19więcej »
  • Dziecko urodziło się martwe bez płuca - zobacz jak Bóg uzdrowił syna Artura Pawlowskiego

    To był wstrząs, ich pierwsze dziecko rodzi się martwe. Lekarze zaczynają reanimację, odkrywają, że nie ma lewego płuca a serca jest po prawej stronie. Dziecko ożywa, ale lekarze nie dają szans. Nie będzie oddychał samodzielnie, trzeba przygotować się na jego śmierć. Wkroczył w tą sytuację sam Bóg Ojciec, posłuchaj koniecznie!


    2018-02-08więcej »
Newsletter

Podaj nam swój e-mail, jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.

Wyszukiwarka
Logowanie

Słowo Życia


PismoŚwięte

Dołącz do nas

Szanowni Państwo! Szukamy energicznych, charyzmatycznych Redaktorów, którzy chętnie podzielą się swoimi talentami i czasem. Zostań Redaktorem nowoczesnego i wartościowego portalu pisząc do nas bezpośrednio lub poprzez bloga.

Polecamy
Tagi
Autorzy

Elwira Musiał

Na swoim blogu dzielę się doświadczeniem Bożej miłości.

Marcin Staszak

Poeta, tekściarz piosenek chrześcijańskich, opiekun medyczny. Prezes i założyciel Stowarzyszenia Chrześcijańska Misja Szpitalna w Oleśnicy. 

http://sluzba-szpitalna.pl.tl/

Robert Sk

Na tym blogu chcę opowiadać o swoich doświadczeniach wiary, o tym co mnie interesuje w Kościele Jezusa Chrystusa. Dlaczego go kocham i czemu wierzę w Jego zwycięstwo.

Jak ratować małżeństwo w kryzysie?


Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela
(Mt 19, 6)

* SPOTKANIA MAŁŻEŃSKIE

Spotkania Małżeńskie mają na celu pogłębienie, odnowienie, a nieraz odbudowanie miłości małżeńskiej. Podstawową formą pracy są dwudniowe spotkania o charakterze rekolekcji zamkniętych, które prowadzone są w duchu dialogu męża i żony. Przeznaczone są dla wszystkich, którzy pragną, aby ich miłość małżeńska rozwijała się. Są szczególnie pomocne dla par przeżywających kryzys małżeński.

Zapraszamy na rekolekcje małżeńskie do jednego z naszych ośrodków.

Prowadzimy także
rekolekcje dla małżeństw cywilnych w powtórnych związkach po rozwodzie (tzw. małżeństw niesakramentalnych).

Spotkania Małżeńskie prowadzą również przygotowanie do sakramentu małżeństwa
Wieczory dla Zakochanych oraz Rekolekcje dla Narzeczonych.

Strona: www.spotkaniamalzenskie.pl

* MAŁŻEŃSKIE DROGI

Małżeńskie Drogi - rekolekcje dla małżeństw. Naszym zdaniem małżeństwo jest tak dużą wartością, tak wiele znaczy w życiu każdego z nas, że trzeba zrobić wszystko, aby być dobrym małżeństwem. Rekolekcje trwają od piątku wieczorem do niedzieli. Odbywają się w domach rekolekcyjnych w okolicy Warszawy. W czasie rekolekcji jest czas na to, aby spotkać się z samym sobą i współmałżonkiem w obecności Pana Jezusa. Jest to czas, w którym można na nowo zobaczyć i ucieszyć się dobrem, jakie jest w każdym z nas i w naszym związku.


Zapraszamy wszystkie małżeństwa, czyli:
- dobre, ale i takie, które przeżywają trudności
- z długim stażem małżeńskim i te świeżo po zawarciu sakramentalnego związku
Każda para małżeńska ma dla siebie oddzielny pokoik. Małżonkowie nie wypowiadają się publicznie. Pary przeżywają rekolekcje we własnym małżeństwie. Terminy rekolekcji.

Strona: www.malzenstwo.pl

* WSPÓLNOTA SYCHAR

Stowarzyszenie Trudnych Małżeństw SYCHAR
03-802 Warszawa
ul. Skaryszewska 12
zarzad@sychar.info
tel. (22) 863 04 59

 


Kto kogo pierwszy przeprosi?

- Pokłóciliśmy się... Jak zwykle o byle co. Ale to oczywiście była jej wina i oczekuję, że żona mnie pierwsza przeprosi. A ona jakby w ogóle nie widzi problemu... - skarżył się kiedyś Zygmunt.

– Jak można robić taką aferę z byle głupoty – obruszyła się na to jego żona.... Są małżeństwa, które potrafią bardzo szybko się pogodzić, a u innych konflikty ciągną się w postaci „cichych dni”. Jak to się dzieje, że kłócimy się w różny sposób? Jak się pojednać, przebaczyć sobie?

Awantury

– W moim odczuciu nigdy nie zraniłem Magdy – powiedział kiedyś Henryk – a jej pretensje i wypominanie mi tego, traktowałem jako kompleksy, przewrażliwienia i „odciski”. Ja tylko wypowiadałem swoje zdanie. Przecież to, co ona mówiła i co zamierzała zrobić, a niejednokrotnie już zrobiła, było kompletnie nielogiczne, pozbawione sensu, przeczyło zdrowemu rozsądkowi i utrudniało funkcjonowanie naszego domu. Kiedyś w trakcie tego, co mówiłem, nagle wyszła z pokoju i poszła do drugiego. Poczułem się jeszcze bardziej urażony i dotknięty tym, ze wychodzi w trakcie jak ja do niej mówię. Poszedłem za nią, żeby dokończyć, żeby mnie zrozumiała. Ale kiedy usiłowałem wypowiedzieć swoje racje, usłyszałem: „Wyjdź z pokoju! Wyjdź stąd!”. Nie rozumiałem tego. Bardzo, naprawdę bardzo chciałem wyjaśnienia tej sprawy i chciałem, żeby żona mnie zrozumiała. Mówiłem dalej, a ona zaczęła mnie okładać pięściami i usiłowała wypchnąć z pokoju. Wyszedłem wstrząśnięty, w szoku...

- Ja naprawdę nie mogłam kontynuować tej rozmowy – mówiła Magda – żona Heńka – Wyszłam z pokoju, bo chciałam, żeby moje emocje trochę opadły Potrzebowałam czasu. Słowa Heńka były dla mnie poniżające i upokarzające. Rzeczywiście nie panowałam nad rękami, tak jak Heniek nad słowami.

Rodzi się w takich sytuacjach problem winy, problem kto kogo pierwszy ma przeprosić. „Ja absolutnie nie czułam się winna”, „Ja czuję się skrzywdzony i zraniony. To ona powinna pierwsza mnie przeprosić” itd. Jesteśmy w zaułku, w ślepej uliczce, z której zdaje się, że nie ma wyjścia.

Kiedyś przed laty naszymi sąsiadami było małżeństwo, które kłóciło się codziennie. Kiedy przechodziło się koło ich drzwi, to najczęściej słychać było wzajemne krzyczenie na siebie, ale za godzinę można było ich widzieć idących pod rękę przez podwórko. Dlaczego więc jedni mogą się pogodzić szybko i łatwo, a u drugich kłótnie zdają się nie mieć końca?

Ciche dni

- Nasz problem polega na tym, że po każdym sporze, Wanda przestaje się do mnie odzywać. Milknie na trzy, cztery dni. Wypowiada tylko słowa niezbędne do wypełniania podstawowych czynności domowych. Potem, tak jakby ostrożnie zaczynają padać pierwsze dłuższe zdania, i po jakimś czasie nasze relacje wracają do normy. Ale... do następnego razu. Bardzo jest to dla mnie męczące - żalił się kiedyś Łukasz, od 10 lat żonaty. Jeden rodzaj cichych dni wynika z chęci ukarania współmałżonka milczeniem. Jedno z małżonków obraża się i milczy. Rozumuje: skoro on – czy ona - jest taki, to ja w ogóle się nie będę odzywać, szkoda słów, i tak do niego nie dotrze to, co mówię... U źródeł takiego zachowania leży poważne zranienie, uczucia skrzywdzenia, urażenia i poniżenia przeżywane powoli, długo zalegające w sercu. Powracające, podsycane i żywione. Zawzięte. Drugi rodzaj cichych dni jest wyrazem bezradności wobec konfliktu. Jedna strona milczy, gdyż boi się, że zostanie źle zrozumiana, że jej odezwanie się wywoła nową falę pretensji i agresji. Boi się odrzucenia. Często nie tylko nie potrafi wypowiedzieć, ale nawet nazwać w sobie tego, co czuje. Dlatego unika rozmowy. Ale to także ślepy zaułek porozumienia. Poczucie humoru jest ważne w rozładowywaniu napięcia we wzajemnych relacjach, ale nie może być jedyną receptą na ich uzdrowienie.

Skąd się biorą te trudności?

Różne są nasze cechy osobowości. Jedni z nas są bardziej emocjonalni, inni mniej. Ci pierwsi bardziej przeżywają konflikt na płaszczyźnie uczuć, drudzy – faktów i logiki argumentów. Bardziej emocjonalni często podsycają, „żywią” emocje i budują na nich oceny, oskarżenia, pretensje i wymówki. Słynne: ty znowu, ty zawsze, ty nigdy powstają najczęściej na bazie emocji. Na emocjonalność może nakładać się szybkość reagowania. Jedni z nas reagują szybko i gwałtownie, ale już po chwili im „przechodzi” i nie pamiętają urazy, natomiast u innych poczucie krzywdy, przykre uczucia i żale, zalegają długo. W poważnych sytuacjach, nawet latami. Jedni z nas są bardziej wojowniczy, drudzy – ugodowi. Jedni bardziej towarzyscy, inni – separatywni. Wszystko są to cechy naszej osobowości, których predyspozycje przynosimy ze sobą na świat w genach. Cechy te są pierwotnie dobre, gdyż należą do dzieła Bożego stworzenia, tylko nasza natura ludzka powoduje, że tak często te dobre cechy wykorzystujemy w sposób zły, prowadzący do konfliktów, napięć i niezgody. Warto zauważyć, że na przykład wojowniczość może być dobrze wykorzystywana, kiedy wspiera nas w wytrwałym dążeniu do celu i nie poddaniu się przeciwnościom. Nawet Królestwo Boże zdobywają ludzie gwałtowni (Mt 11,12). Tylko trzeba być Bożym wojownikiem. Ugodowość, dążenie do zgody, zdawać by się mogło niezwykle pożądana cecha, może być zagrożeniem więzi małżeńskiej, gdy jedna strona daje sobie, jak to się mówi, „chodzić po głowie” i podporządkowuje się we wszystkim, nie zawsze zgodnym z miłością zachowaniom czy pomysłom współmałżonka. Słynne „bycie od pantoflem” jest owocem nadmiernie ugodowego męża wobec wojowniczej i emocjonalnej żony. Doświadczenie mówi, że osoby, które szybko i gwałtownie reagują, i szybko im „przechodzi”, maja skłonności do recydywy. Dotyczy to np. problemu wierności małżeńskiej, z którą te osoby mają czasem trudności. Natomiast ich łatwość przebaczania jest niewątpliwą zaletą. Z drugiej jednak strony osoby trzymające w sobie przezywane emocje długo, wyciągają na trwałe wnioski z popełnionych błędów, ale wypominanie współmałżonkowi popełnionych win, nieraz dawno przebaczonych, ciągnie się nieraz latami. I wreszcie jeszcze jedna z – jakby biegunowych cech osobowości – separtaywność i towarzyskość. Separatywny, a jeżeli jeszcze dodatku emocjonalny, ma trudność, niejako wrodzoną, z nawiązaniem kontaktu i trudniej mu pierwszemu wyciągnąć rękę do zgody. Towarzyskiemu, dla którego więź z drugą osoba jest często ważniejsza niż „racje” zdecydowanie łatwiej powiedzieć przepraszam.

Jak się pojednać?

Już z tego krótkiego przeglądu cech osobowości widać, że mamy odmienne predyspozycje, które w różny sposób wpływają na zdolność przebaczenia. Warto poznawać cechy swojej osobowości i je rozpoznawać.

Jednym z nas jest łatwiej, a innym trudniej podjąć rozmowę. – On nie jest winny, tylko on jest inny – odkryła na Spotkaniach Małżeńskich jedna z naszych znajomych – On inaczej przeżywa niż ja. I ja tego nie zmienię. Mogę tylko zmienić mój własny sposób reagowania. Mamy wrodzone cechy osobowości, które są nam dane, ale i zadane równocześnie. W jednych poczucie zranienia zalega długo i trudno im zapomnieć, przebaczyć. Oni szczególnie powinni pamiętać, by „urazy chętnie darować”. Jednak jeśli sami popełnią coś, co nadweręży ich małżeńskie relacje i zrozumieją, to można im zaufać. Poprawa jest zazwyczaj trwała. U innych osób, gotowość przejścia, jak to się mówi, do porządku dziennego, nad nieporozumieniami, jest bardzo ważna w nawiązywaniu zerwanego kontaktu. Jednak, jak uczy psychologia, osoby te są skłonne do recydywy. Warto też, by ci, którym łatwo zrobić pierwszy krok w kierunku porozumienia, próbowali zrozumieć, że małżonkowi może być trudno zrobić to samo. Nie należy wtedy przyspieszać porozumienia „na siłę”, ale pozwolić, by trudne uczucia spokojnie w nim wygasły. Warto też, by małżonkowie, u których trudne uczucia zalęgają długo, starali się ich nie żywić i nie podsycać. Szczególnie jeśli zarówno mąż jak i żona mają w tym kierunku skłonności. Zarówno mąż jak i żona w małżeństwie, które się tak ostro kłóciło, a potem zaraz szło pod rękę, o którym pisałem wyżej, byli wojowniczy, emocjonalni, ale ich emocje trwały krótko i szybko opadały. Natomiast u Wandy, w przeciwieństwie do Łukasza, zalegały długo.

Czy on jest winny?

Na trudności we wzajemnym porozumieniu w małżeństwie warto popatrzeć nie tyle od strony, że ten drugi jest winny, ale także, że ja nie potrafię reagować z miłością. Dlatego nad cechami osobowości, które są dane i zadane, warto pracować. Na tkwiących w nich szansach budować porozumienie, a pracować nad skłonnościami, które to porozumienie utrudniają. przy odkryciu naszej znajomej: On nie jest winny, on jest inny. Niech to nam pomoże nie tylko pokonać ciche dni, ale w ogóle popatrzeć na nowo na budowanie porozumienia w małżeństwie. Chodzi o to, że musimy przepracować w sobie w jaki sposób kształtujemy w sobie nasze pierwotne cechy osobowości. One nie są same w sobie ani dobre ani złe. Dobre lub złe jest dopiero to, co z nimi zrobimy. Jeżeli widzimy, że druga strona konfliktu – mąż, czy żona – podsyca, jak się nam zdaje swoje „niedobre” skłonności, to popatrzmy na siebie: czy sami nie budujemy naszej postawy na własnych „złych” skłonnościach. Jeżeli sami mamy skłonności do długiego trzymania uraz, zauważmy, że przeciąganie cichych dni nie jest naszą „słuszną” decyzją, tylko raczej objawem własnej niedojrzałości osobowościowej. Zauważmy jednak, że jeżeli współmałżonkowi jest trudno i „trzyma w sobie” dajmy mu spokój, tylko życzliwą postawa ułatwmy mu szybsze wydobycie się z tego zaułka. To jest problem odpowiedzialnej postawy każdego z nas za współmałżonka.

W kierunku przykazania miłości

Wielki Post jest okazją, aby popatrzeć krytycznie na siebie. Przyjrzeć się swoim wadom i zaletom, szansom i zagrożeniem swojego temperamentu, swoich cech osobowości. Wielki Post to nie tylko czas odnowienia więzi z Bogiem. Nie jest bowiem możliwe pojednanie z Bogiem bez pojednania ze współmałżonkiem. Odkrycie słabości we własnym sposobie reagowania, odkrycie budowania własnych niechrześcijańskich reakcji na „niewątpliwe winy” i „złe cechy” współmałżonka, jest wystarczającym argumentem, by samemu pierwszemu dążyć do zgody, a nie wymuszać swoich racji. A jeżeli współmałżonek nie jest do tego jeszcze gotowy, to nie dlatego, że jest „zły”, ale być może dlatego, że jest bardziej emocjonalny i ma predyspozycję do długiego trzymania w sobie przykrych emocji. Skłonność do długiego trzymania w sobie uczuć przy innej okazji może wykorzystać w bardzo dobry sposób, teraz jednak ma takie trudności z darowaniem urazy. To ode mnie zależy, czy pozwolę mu na to, czy też swoją wojowniczość wykorzystam w zły sposób, przeciwko niemu. Zwornikiem wszystkich cech osobowości jest przykazanie miłości Boga i bliźniego. Wszystkie swoje zachowania, sposób korzystania z naturalnych predyspozycji, jako katolicy, podporządkowujemy temu przykazaniu. Budujemy na nim miłość w naszych relacjach ma małżeńskich. Nie miejmy więc satysfakcji, jeżeli współmałżonek nas pierwszy przeprosi. To może być pozorne zwycięstwo, a może nawet własna porażka, bo nie udało się samemu pierwszemu wyjść ze swoich emocjonalnych i wojowniczych okopów. Niewątpliwie ten, kto pierwszy przeprasza, niezależnie od wagi win i błędów, wykazuje się pełniejszym przepracowaniem w sobie cech temperamentu. Oznacza, że bardziej przepracował je w duchu miłości Boga i bliźniego. Impuls do przeproszenia może wynikać z własnych predyspozycji psychicznych, z pogłębionej dojrzałości osobowości przepraszającego. Ważne jest, byśmy naprawdę wrócili do siebie pojednani. I żeby to pojednanie było trwałe, a ono też zależy od własnych predyspozycji i pracowania nad nimi...

Wszystko to wymaga zdolności do spojrzenia z dystansu na siebie samego, przepracowania w sobie własnych sposobów reagowania. Potrzebna jest świadomość swoich cech. Nikt jednak nie może powiedzieć: taki jestem i taki będę, tak mam. Każdy z nas jakoś „ma” ale jest powołany do tego, by nad tym co „ma” pracować w kierunku coraz większej miłości. Jesteśmy sobie w małżeństwie dani i zadani.

Tylko kropką nad „i” jest stwierdzenie, że całe to „przepracowywanie” w sobie predyspozycji swojej osobowości jest owocne jeżeli się poddajemy źródłu miłości: Bogu i Jego łasce. Każdy powrót do siebie w małżeństwie, każde odzyskanie siebie po kłótni, czy nawet zdradzie, to przeżycie na nowo sakramentu małżeństwa, to jak gdyby ponowne udzielenie go sobie nawzajem, ponowne potwierdzenie miłości jako postawy wierności w trudnościach i uczciwości we wspólnym budowaniu i odbudowywaniu więzi.

Jerzy Grzybowski

Źródło:
www.spotkaniamalzenskie.pl

----


Jak przezwyciężyć kryzys małżeński?


To, że cię kocham, nie daje ci prawa, byś mnie krzywdził, a mnie nie daje prawa do tego, bym złamał przysięgę małżeńską

Coraz częściej porady poszukują małżonkowie, którzy znajdują się w skrajnej sytuacji. W kontekście małżeństwa i rodziny sytuacja skrajna ma miejsce wtedy, gdy przychodzi kochać współmałżonka, który przeżywa poważny kryzys, a w konsekwencji nie kocha innych ludzi, lecz przeciwnie - wyrządza bolesne krzywdy swoim bliskim. W polskich realiach najczęściej w takiej sytuacji znajduje się żona, którą mąż krzywdzi, nadużywając alkoholu, dopuszczając się zdrady małżeńskiej i stosując przemoc.

Rolą każdego doradcy katolickiego jest w takiej sytuacji uświadomienie cierpiącej żonie tego, że małżonek nie ma prawa jej krzywdzić. Również w małżeństwie jedynie miłość jest nieodwołalna. Wszystko inne można odwołać. Wspólne mieszkanie, wspólne wychowywanie dzieci, współżycie seksualne, wspólnota majątkowa - to wszystko ma miejsce pod warunkiem, że także współmałżonek kocha i że nie krzywdzi członków rodziny. Jeśli jednak ktoś wyrządza okrutne krzywdy swoim bliskim i nie zmienia swego postępowania mimo ich roztropnych i stanowczych interwencji, wówczas ostatecznym rozwiązaniem jest separacja małżeńska, czyli miłość na odległość. Separacja trwa dopóty, dopóki błądzący nie uzna swego błędu i dopóki nie przestanie krzywdzić.

Błędne postawy

W obliczu poważnego kryzysu małżeństwa i rodziny grożą dwie błędne postawy. Błąd pierwszy polega na biernym poddawaniu się krzywdzie i popadaniu w bezradność. Błąd drugi polega na tym, że krzywdzony małżonek broni wprawdzie siebie i dzieci przez krzywdą, ale czyni to przez rozwód i zawarcie nowego, cywilnego związku. W ten sposób krzywdzony małżonek łamie przysięgę małżeńską i w konsekwencji oddala się od Boga i od własnego sumienia. Przyjrzyjmy się bliżej obydwu tym błędnym postawom.

Błąd pierwszy to bierne poddawanie się krzywdzie w obliczu małżonka, który złamał przysięgę małżeńską, gdyż przestał kochać i stosuje przemoc. W takiej sytuacji dosyć często krzywdzony małżonek myli miłość z biernością czy tolerowaniem zła, czuje się bezradny, a czasem nawet traktuje zaistniałą sytuację jako wolę Bożą. W tego typu sytuacjach zadaniem katolickiego doradcy jest stanowcze przestrzeganie przed myleniem miłości z naiwnością. Cierpienie naiwne ma miejsce wtedy, gdy ktoś nas poważnie krzywdzi, a my nie bronimy się przed tą krzywdą mimo tego, że nasze cierpienie wcale nie mobilizuje błądzącego do zmiany zachowania. Trwanie w tego typu cierpieniach nie jest naśladowaniem Chrystusa, lecz wyrazem naiwności czy bezradności. W Ogrójcu Chrystus przyjmuje cierpienie nie dlatego, że chce cierpieć, lecz dlatego, że jest pewien, iż Jego cierpienie przemieni wiele osób, które uwierzą w Jego miłość. Inaczej zachowuje się Jezus wówczas, gdy w czasie przesłuchania przed arcykapłanami żołnierz uderza Go w twarz. Teraz broni się stanowczo: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18, 23). Czyni tak dlatego, że w tym przypadku zgoda na krzywdę i cierpienie byłaby naiwnością. Bijący Jezusa żołnierz nie był w stanie przemienić się dlatego, że Jezus cierpiał z jego powodu.

Skuteczna obrona

Kościół z całą powagą traktuje cierpienie krzywdzonego małżonka i dlatego przyznaje mu prawo do obrony skutecznej. Tymczasem ustawodawca państwowy w obliczu tych, którzy nas krzywdzą, przyznaje nam jedynie prawo do obrony koniecznej. Obrona skuteczna w sytuacji skrajnej, czyli w obliczu dramatycznych, długotrwałych krzywd wyrządzanych przez współmałżonka, polega na separacji małżeńskiej. Separacja oznacza miłość na odległość, podobnie jak na odległość ojciec z przypowieści Jezusa kochał swego marnotrawnego syna, dopóki ten nie uznał swego błędu i nie powrócił przemieniony. Separacja małżeńska trwa dopóty, dopóki krzywdzący małżonek nie uznaje swoich błędów, nie przeprasza za wyrządzone krzywdy i nie zmienia radykalnie swego postępowania.

Odpowiedzialny i kompetentny doradca katolicki pomaga krzywdzonemu małżonkowi podjąć najpierw te kroki, które stwarzają szansę na poprawę sytuacji małżeńskiej (np. wejście w ruchy samopomocy w przypadku problemów alkoholowych współmałżonka). Jeśli wszelkie podjęte kroki nie wpływają na zmianę postępowania błądzącego współmałżonka i nadal drastycznie krzywdzi on swoich bliskich, wtedy zadaniem doradcy katolickiego jest udzielenie pomocy krzywdzonemu, by doprowadzić do separacji małżeńskiej - jeśli okazuje się to jedyną skuteczną obroną przed dalszą krzywdą. W polskim ustawodawstwie od kilku lat możliwa jest też separacja cywilna ze wszystkimi skutkami prawnymi, np. rozdzielność majątkowa, obowiązek płacenia alimentów, zakaz wstępu do domu itd.

„Łatwe” rozwiązania zawodzą

Kościół poważnie traktuje nie tylko cierpienie krzywdzonego małżonka, ale i złożoną przez niego przysięgę małżeńską. Właśnie dlatego Kościół nie uznaje rozwodów. Traktuje poważnie człowieka i składane przez niego ślubowanie. Człowiek może wprawdzie kpić sobie z własnej przysięgi lub o niej „zapomnieć”, ale Kościół, który kocha człowieka, nie może mu w tym pomagać. Miłość nigdy nie pomaga w złym. Właśnie dlatego doradca katolicki w żadnej sytuacji nie proponuje krzywdzonemu małżonkowi rozwodu, gdyż nie wolno nikomu proponować łamania przysięgi złożonej wobec Boga i człowieka.

W obliczu poważnego kryzysu małżeństwa możemy szukać rozwiązań „łatwych” albo mądrych i uczciwych.

Optymalną postawą w obliczu dramatycznych krzywd wyrządzanych przez współmałżonka jest decyzja o separacji, pozostając jednak wiernym przysiędze małżeńskiej. Oznacza to życie w czystości i niełączenie się z kimś innym na sposób małżeństwa. Oczywiście, jest to rozwiązanie trudne, ale jedyne zgodne z zasadami miłości, wierności i szacunku do samego siebie. Zadaniem doradców katolickich jest ukazywanie oczywistego faktu, że rozwiązania „łatwe” są zawsze zawodne i rozczarowują. Nie wolno nam „pomagać” w szukaniu tego typu „łatwych”, ale niemoralnych dróg wyjścia z bolesnej sytuacji, bo na dłuższą metę powodują one popadnięcie w jeszcze większe cierpienie i kryzys. Gdy ktoś z szukających u nas porady nie chce szukać rozwiązań zgodnych z Ewangelią, to pozostaje nam ufna modlitwa w jego intencji oraz nadzieja, że któregoś dnia zwróci się do nas o pomoc ponownie...

Ks. Marek Dziewiecki
Źródło: www.niedziela.pl
-----

zfr

Podstawowym celem formacji, prowadzonej przez Zespół Formacji Rodzin, jest odnowa rodzin w Duchu Świętym, pomoc w budowaniu wspólnoty małżeńskiej, realizującej swoje chrześcijańskie i rodzinne powołanie oraz pomoc we wzrastaniu ku dojrzałej miłości. Realizacja tego celu odbywa się przez pracę formacyjną prowadzoną na różnych poziomach:

FORMY PRACY:

* Rodzinne Spotkania Wieczernikowe (co miesiąc)
* Spotkania Kręgów Małżeńskich
* Formacja dzieci
* Adwentowe Spotkania Małżeństw
* Wielkopostne Rekolekcje Małżeństw
zfr* Inne rekolekcje organizowane przez CF "Wieczernik"
* Tematyczne spotkania weekendowe
* Praca rodziny/małżeństwa na zadany temat
* Wspólne formy modlitwy realizowane indywidualnie przez rodzinę

Rodzinne Spotkania Wieczernikowe

Odbywają się w Warszawie w dolnym kościele Ojców Franciszkanów ul. Modzelewskiego 98a (Mokotów), raz w miesiącu - w soboty od godz. 10:00 do 13:00 według terminarza umieszczonego na stronie ZFR. Jest to czas wspólnej modlitwy wielbiącej, dziękczynnej oraz wstawienniczej; czas nauczania, wyjaśniania słowa Bożego, dzielenia się, dawania świadectwa o działaniu Boga w życiu rodziny; czas zabawy i duchowego wzrostu dzieci.

Kręgi Małżeńskie

Małżeństwa z ZFR spotykają się raz w miesiącu na spotkaniu kręgu małżeńskiego. W tych spotkaniach, w kilku kręgach, uczestniczy łącznie ponad 20 par małżeńskich. Kręgi spotykają się w domach, obejmują 3-4 małżeństwa. Spotkanie trwa 2-3 godziny, podczas których jest modlitwa, dzielenie się Słowem Bożym, nauczaniem Kościoła oraz dzielenie się życiem.

Adwentowe Spotkania Małżeństw oraz Wielkopostne Rekolekcje Małżeństw

Mają miejsce w Warszawie, tam gdzie Rodzinne Spotkania Wieczernikowe. Trwają przez trzy wieczory w godz. 19:00 - 21:00. Terminy są umieszczone na stronie ZFR.  Są prowadzone przez zapraszanych kapłanów związanych z Odnową w Duchu Świętym i zakonników z różnych zakonów. Poza nauczaniem, modlitwą i Eucharystią można skorzystać także z Sakramentu Pojednania i modlitwy wstawienniczej.

Spotkania weekendowe "Jedność małżeńska"

Są organizowane co roku w domu rekolekcyjnym Wieczernik w Magdalence. Dwuczęściowe spotkanie (dwie soboty) ma na celu budowanie i udoskonalanie jedności małżeńskiej opartej na trzech filarach: wspólnocie ołtarza, stołu i łoża

Zespół Formacji Rodzin jest częścią Centrum Formacji Wieczernik. Wszystkie spotkania ZFR są przygotowywane przez stały zespół animatorów liczący 8 par małżeńskich. Odpowiedzialnymi  jest małżeństwo Jacek i Elżbieta Nowiccy.


Więcej informacji znajduje się na stronie www.zfr.pl.


, 2016-03-03

Przypisane tagi


Przeczytaj również

Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy (REO) - 4 kwietnia 2016r., kościół Wszystkich Świętych w Warszawie, Plac Grzybowski 3/5. Zapraszamy wszystkich, którzy pragną usłyszeć głos kochającego Ojca.

Świadectwa uzdrowienia po Eucharystii i modlitwie Krzysztofa Sowińskiego ze wspólnotą “Głos Pana” ze Skierniewic o uzdrowienie fizyczne i duchowe. Wołomin 28.01.2017. Film pokazuje kadry z samej modlitwy.

To był wstrząs, ich pierwsze dziecko rodzi się martwe. Lekarze zaczynają reanimację, odkrywają, że nie ma lewego płuca a serca jest po prawej stronie. Dziecko ożywa, ale lekarze nie dają szans. Nie będzie oddychał samodzielnie, trzeba przygotować się na jego śmierć. Wkroczył w tą sytuację sam Bóg Ojciec, posłuchaj koniecznie!

Świadectwo nawrócenia i uzdrowienia przez Jezusa. Hubert był wysokopłacanym managerem w dużej korporacji. Pewnego dnia się rozchorował i to był początek rozsypywania się jego życia.

Bóg się pyta co jest twoim pragnieniem? Ja to spełnię jeśli będziesz mnie uwielbiać. Świadectwo - Marcin Jakimowicz - opowiada co to znaczy chodzić w Duchu, jak uwielbiać Boga kiedy wszystko się wali?

To może Cię również zainteresować

Śmierć kliniczna Pani Genowefa widziała Jezusa, Maryję, świętych w tym Ojca Pio i Faustynę. Rozmawiała ze zmarłymi krewnymi i przyjaciółmi. Po nieudanej operacji bohaterka opuściła ciało. Najpierw chodziła po labiryntach w podziemiach, gdzie demony próbowały ją złapać i zabrać ze sobą. Pomagała jej wtedy modlitwa do Archanioła Michała.

Bóg Cię kocha! Miłość Boża - Dlaczego nie doświadczamy jego miłości? Co zrobić aby zbliżyć się do Boga, jaki plan ma dla nas Bóg Ojciec i czemu w tym planie działa Duch Święty.

Duch Święty - Bóg, który jest osobą. Bóg, który daje swoje dary - charzymaty : dar uzdrowienia, dar poznania, dary dla kościoła.

Boża wola w naszym życiu Rozeznawanie Bożego Planu - Grzegorz Kurowski Terebint 29.01.2019 - Konferencja w oparciu o Słowo Boże o tym czego pragnie Bóg w naszym życiu i jak my mamy poznawać Jego wolę dla nas.

Świadectwo nawrócenia i uzdrowienia przez Jezusa. Hubert był wysokopłacanym managerem w dużej korporacji. Pewnego dnia się rozchorował i to był początek rozsypywania się jego życia.

Bartek Krakowiak zmęczony życiem w narkotykach i długach poszedł pieszo do Medjugorie. Wychowywał się w trudnej rodzinie, gdzie było mało miłości i ciepła. W dorosłe życie wszedł zbuntowany na świat zagłuszając swój ból alkoholem i narkotykami. Posłuchaj wzruszającego świadectwa spotkania Boga i pójścia za nim.

Jeśli czujesz się nieszczęśliwy, to nie dlatego, że takie nieszczęścia Cię spotkały, tylko dlatego, że nie chcesz zmierzyć się z życiem takim jakie jest. Uzdrowienie z ran jest procesem, wymaga czasu i motywacji, którą jest miłość, prawda i dobro.

Pani Genowefa ciężko chorowała i w 2013 roku przeżyła śmierć kliniczną, widziała niebo i czyściec oraz szatana z piekła, spotkała Maryję, Jezusa, Św. Ojca Pio i bliskich zmarłych znajomych. 'Weszłam tym razem do bardzo jasnego pomieszczenia, które było przedzielone szybą od sufitu do podłogi. Podeszłam zaciekawiona i za tą szybą zobaczyłam piękny ogród, pełen kwitnących kwiatów i krzewów.'

Kochani chciałbym was zaprosić na uwielbienie do Wołomina 25.02.2018 gdzie będziemy modlić się o uzdrowienie i uwolnienie. Opowiem tam szczegółowo o cudzie uzdrowienia mojego synka Jakuba, który miał zapalenie mózgu i leżał chory na intensywnej terapii a Jezus uzdrowił go w 100%.

To był wstrząs, ich pierwsze dziecko rodzi się martwe. Lekarze zaczynają reanimację, odkrywają, że nie ma lewego płuca a serca jest po prawej stronie. Dziecko ożywa, ale lekarze nie dają szans. Nie będzie oddychał samodzielnie, trzeba przygotować się na jego śmierć. Wkroczył w tą sytuację sam Bóg Ojciec, posłuchaj koniecznie!

Podziel się wrażeniami!
Jakie masz przemyślenia po warsztatach? Co Ci się podobało, w czym pomogło? Co zmieniło? Czekamy na opinie. Dziękujemy!
dodaj wpis
Drodzy przyjaciele z całej Polski
Szukamy tych, którzy nie lubią wyłącznie narzekać, ale podzielą się swoimi talentami i czasem. Proponujemy Wam wykorzystanie nowoczesnych i przyciągających ludzi narzędzi komunikacji społecznej. Pomóż rodzinom w swoim otoczeniu.