KibicujRodzinie.pl
  • Bartek Krakowiak zmęczony życiem w narkotykach i długach poszedł pieszo do Medjugorie

    Bartek Krakowiak zmęczony życiem w narkotykach i długach poszedł pieszo do Medjugorie. Wychowywał się w trudnej rodzinie, gdzie było mało miłości i ciepła. W dorosłe życie wszedł zbuntowany na świat zagłuszając swój ból alkoholem i narkotykami. Posłuchaj wzruszającego świadectwa spotkania Boga i pójścia za nim.


    2018-10-23więcej »
  • Przebaczenie i uzdrowienie zranień wewnętrznych

    Jeśli czujesz się nieszczęśliwy, to nie dlatego, że takie nieszczęścia Cię spotkały, tylko dlatego, że nie chcesz zmierzyć się z życiem takim jakie jest. Uzdrowienie z ran jest procesem, wymaga czasu i motywacji, którą jest miłość, prawda i dobro.


    2018-03-07więcej »
  • Widziała Jezusa poza ciałem niebo i czyściec. Śmierć kliniczna życie po życiu

    Pani Genowefa ciężko chorowała i w 2013 roku przeżyła śmierć kliniczną, widziała niebo i czyściec oraz szatana z piekła, spotkała Maryję, Jezusa, Św. Ojca Pio i bliskich zmarłych znajomych. 'Weszłam tym razem do bardzo jasnego pomieszczenia, które było przedzielone szybą od sufitu do podłogi. Podeszłam zaciekawiona i za tą szybą zobaczyłam piękny ogród, pełen kwitnących kwiatów i krzewów.'


    2018-02-27więcej »
  • Uwielbienie Jezusa z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie Wołomin

    Kochani chciałbym was zaprosić na uwielbienie do Wołomina 25.02.2018 gdzie będziemy modlić się o uzdrowienie i uwolnienie. Opowiem tam szczegółowo o cudzie uzdrowienia mojego synka Jakuba, który miał zapalenie mózgu i leżał chory na intensywnej terapii a Jezus uzdrowił go w 100%.


    2018-02-19więcej »
  • Dziecko urodziło się martwe bez płuca - zobacz jak Bóg uzdrowił syna Artura Pawlowskiego

    To był wstrząs, ich pierwsze dziecko rodzi się martwe. Lekarze zaczynają reanimację, odkrywają, że nie ma lewego płuca a serca jest po prawej stronie. Dziecko ożywa, ale lekarze nie dają szans. Nie będzie oddychał samodzielnie, trzeba przygotować się na jego śmierć. Wkroczył w tą sytuację sam Bóg Ojciec, posłuchaj koniecznie!


    2018-02-08więcej »
  • Krzysztof Sowiński - wspólnota Głos Pana - Świadectwo nawrócenia i uzdrowienia z narkotyków, alkoholu oraz otrzymania daru uzdrawiania przez Jezusa

    Krzysztof Sowiński - wspólnota Głos Pana - Świadectwo nawrócenia i uzdrowienia z narkotyków, alkoholu oraz otrzymania daru uzdrawiania przez Jezusa w mocy Ducha Świętego.


    2018-02-06więcej »
  • Świadectwa uzdrowień fizycznych przez Jezusa po Mszy Świętej w Wołominie

    Świadectwa uzdrowienia po Eucharystii i modlitwie Krzysztofa Sowińskiego ze wspólnotą “Głos Pana” ze Skierniewic o uzdrowienie fizyczne i duchowe. Wołomin 28.01.2017. Film pokazuje kadry z samej modlitwy.


    2018-01-30więcej »
  • Marcin Zieliński w Warszawie 2 grudnia 2017

    Zapraszamy do Warszawy-Wesołej na Mszę św. z modlitwą o uzdrowienie, którą poprowadzi Marcin Zieliński.


    2017-10-31więcej »
  • NiemaGoTu elektryczna muzyka dla Pana

    Posłuchaj żywej i radosnej muzyki! 'niemaGotu' to sześciu muzyków zgromadzonych w imię zmartwychwstałego Jezusa, by poprzez otrzymane talenty, stosownie do obranej nazwy, zwiastować, że nie ma Go w grobie, bo powstał ? jak powiedział.


    2017-10-17więcej »
  • Terrorysta z Hezbollahu spotyka Jezusa. Nawrócony dżihadysta

    Był wyznawcą Allaha i należał do Hezbollahu, zabijał ludzi wi imię Allaha i wszystko robił co nakazuje mu jego religia. Pewnego dnia dopadł go demon i próbował wszystkich sposobów znanych z koranu aby go wygonić i nic nie działało. Wtedy usłyszał głos z nieba by wezwał Jezusa. Uczynił to i zaczął się modlić i pościć o prawdę kim jest Bóg. Po dwóch tygodniach objawił mu się Jezus i odpowiedział na jego wszystkie pytania dając przebaczenie za jego grzechy. Od tego dnia zaczął obawiać miłość Jezusa innym swoim braciom.


    2017-10-12więcej »
Newsletter

Podaj nam swój e-mail, jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.

Wyszukiwarka
Logowanie

Słowo Życia


PismoŚwięte

Dołącz do nas

Szanowni Państwo! Szukamy energicznych, charyzmatycznych Redaktorów, którzy chętnie podzielą się swoimi talentami i czasem. Zostań Redaktorem nowoczesnego i wartościowego portalu pisząc do nas bezpośrednio lub poprzez bloga.

Polecamy
Tagi
Autorzy

Elżbieta Koc

"Oto idę, idę Panie. Usłyszałem głos twój w ciemną noc. Usłyszałem Twe wezwanie. Pójdę wszędzie tylko daj mi moc. "

Na swoim blogu dzielę się doświadczeniem Bożej miłości. Piszę o swoim nawróceniu, uzdrowieniach i posłudze.

Marcin Staszak

Poeta, tekściarz piosenek chrześcijańskich, opiekun medyczny. Prezes i założyciel Stowarzyszenia Chrześcijańska Misja Szpitalna w Oleśnicy. 

http://sluzba-szpitalna.pl.tl/

Robert Sk

Na tym blogu chcę opowiadać o swoich doświadczeniach wiary, o tym co mnie interesuje w Kościele Jezusa Chrystusa. Dlaczego go kocham i czemu wierzę w Jego zwycięstwo.

Kocham Cię bardzo


Miłość Boża

Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu; tyś moim... (Iz 43,1)

Bóg Ciebie kocha ! Bóg kocha Ciebie dzisiaj, teraz, to znaczy... w tym momencie !

„Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać,
ale miłość moja nie odstąpi od Ciebie !” (Iz 54,10)

Gdziekolwiek się znajdujesz, cokolwiek robisz, On jest przy Tobie, patrzy na Ciebie, słyszy Cię, zna Twoje myśli. I wiesz ? To bardzo ważne: On kocha Ciebie takiego, jakim jesteś na prawdę

Czy wydaje Ci się czasem, że musisz zasłużyć na Jego miłość ? Czy masz poczucie, że musisz cos zrobić, żeby Cie kochał ? Chcę Ci powiedzieć, że to nieprawda. Nic nie musisz ! Bóg już Ciebie kocha i nie stawia Tobie żadnych warunków. On kocha Cię bezwarunkowo.

To nie jest tak, że najpierw Ty musisz Go pokochać, żeby Tobie odwzajemnił miłość. To On pierwszy Cię pokochał, już zanim zacząłeś istnieć. Jest kimś, kto zechciał abyś żył. Byłeś w Jego myśli, zawsze Ciebie kochał, powołał Cię do istnienia i nazywa Cię teraz Swoim najukochańszym dzieckiem.

Bóg Cię kocha! Ta prawda jest fundamentem naszej wiary. Wydaje się, że w naszym chrześcijańskim życiu słyszymy te słowa zbyt często lub zbyt rzadko. Zbyt często, by się do nich przyzwyczaić, a może zbyt rzadko by im uwierzyć. A prawda jest taka, że jeżeli doświadczysz osobistej i bezwarunkowej miłości Boga, który jest Twoim Ojcem, to Twoje życie się zmieni i nie będzie już takie nim usłyszałeś: jesteś kochany.

Czasami gdy jesteśmy w kościele, gdy uczestniczymy w jakiś praktykach religijnych, czy nawet wtedy gdy klękamy do modlitwy, czujemy się przed Bogiem bardzo anonimowi, dalecy i Bóg wydaje się też jakiś daleki.

Tymczasem Boża miłość jest osobista. Pismo Święte często mówi o Bogu: Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba. Twój Bóg to Bóg konkretnych osób, Bóg, który zna twoje imię, który mówi do ciebie: "Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem Cię po imieniu: tyś moim!" (Iz 43, 1) Gdybyś był jedynym mieszkańcem tej ziemi, to Bóg nie mógłby Cię kochać ani mniej, ani bardziej, bo właśnie TERAZ w tej minucie obdarza Cię całą miłością Boga Wszechmogącego.

Zdarza się, że słyszymy przejmujące bólem słowa: byłem niechcianym dzieckiem, rodzice mnie nie zaplanowali, to była wpadka. Ale nie taki jest Bóg, On cię dziś i każdego kolejnego dnia zapewnia: "Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie." "Oto wyryłem cię na obu dłoniach." (Iz 49, 15-16a) Bóg składa obietnicę i zapewnienie. Jesteś moim ukochanym dzieckiem.

Jesteś chciany i zaplanowany, od zawsze znam twoje imię, jesteś moim upragnionym dzieckiem. Twoje imię jest wyryte na moich dłoniach. Ono nie jest tam napisane, ono jest wyryte, nie da się go zetrzeć czy wymazać, jest zawsze przede mną, tak jak zawsze moja miłość jest z tobą. Nie ma minuty, sekundy kiedy bym o tobie nie myślał. Te słowa zachęcają, by do Boga zwracać się jak do najlepszego Taty, bo Jego miłość jest opiekuńcza, troskliwa, delikatna, Jego miłość może przemienić życie człowieka.

Bywa również tak, że wraz z naszymi doświadczeniami wynosimy przeświadczenie, że na miłość trzeba sobie zasłużyć, aby jej zaznać trzeba sobie najpierw na nią zapracować. Trzeba być jakimś albo zrobić coś, aby stać się godnym, by ktoś mnie pokochał. Jednak Boża miłość nie jest taka. Bóg kocha bezwarunkowo. On kocha cię dokładnie takim, jakim jesteś w tym momencie. Twoja przeszłość, czy teraźniejszość ani to co zrobisz w przyszłości nie może sprawić, że Jego miłość odstąpi od ciebie. Bóg jest potężny, wielki, wszechmogący, jednak w całej swej potędze nie może przestać cię kochać. On nie kocha cię dla twoich zalet, ale kocha cię z twoimi zaletami. Nie przestanie cię kochać ze względu na grzech, które popełniasz. Bóg nie aprobuje zła, które czynisz, ale akceptuje cię i robi to z miłością. Bóg kocha cię nie dlatego, że jesteś dobry, ale dlatego że On jest dobry.

Świadectwo Moniki

Od zawsze tym, czego najbardziej pragnęłam, było, by ktoś mnie kochał. Na tym polu doznałam niejednego zawodu. Między innymi nigdy nie czułam się kochana przez moją mamę, która całe życie dawała mi do zrozumienia, że jestem do niczego, że jestem zakałą. Było też tak, że żaden chłopak nigdy nie odwzajemniał moich uczuć. Zaczęłam wierzyć w to, że mnie nie można kochać. Więc i ja sama przestałam się akceptować. Wydawało się, że wszystko co robię, robię źle. Ale Bóg zapragnął wyrwać mnie z tego podłego stanu, który niszczył mnie samą i moje relacje z bliskimi. On przekonał mnie, że kocha mnie właśnie taką, jaką jestem. To nie jest ludzka miłość, która ocenia. Serce Boga jest tak wielkie, że mieszczę się w Nim cała, z całym bagażem słabości, niepowodzeń, z tym co mam i tym, czego nie mam. A On mnie przygarnia i zapewnia, że taką właśnie mnie chce, bo w Jego oczach jestem wartościowa. Odkrycie tej prawdy nie było dla mnie jednorazowe. Poczucie, że jestem bez wartości wkrada się co jakiś czas w moje serce mimo, że od 4 lat trwam we Wspólnocie oraz jestem we wspaniałym związku. Ale widzę, że Bóg dokańcza we mnie procesu uzdrowienia. Mam już pewność, że zostałam stworzona tak, by już niczym więcej nie musieć zasłużyć na Miłość.
Monika (studentka biotechnologii, wiosna 2008)


Świadectwo Artura

Hmm, jak to było u mnie z Miłością Bożą??? - BARDZO RÓŻNIE... Wychowywałem się w katolickiej rodzinie, gdzie Mama stawiała duży nacisk na wiarę, nie było u mnie problemów z odprawianiem praktyk religijnych, ( bo chyba tylko tak mogę to nazwać). Chodziłem do kościoła - "bo tak trzeba". Nie mogę powiedzieć żeby moje życie wyglądało wtedy jakoś specjalnie źle, nie piłem, nie ćpałem, w miarę się uczyłem, w sumie nie ma, na co narzekać, jednak coś było nie do końca fajnie. Jakoś tak kijowo, jakby pusto i bez sensu. I tak się moje życie przewlokło do momentu, kiedy poznałem pewną dziewczynę. Ona była jakaś inna niż wszyscy, nie kumałem, czemu wszystko widzi przez różowe okulary i szczerze mówiąc cholernie mnie to irytowało. Pewnego dnia powiedziała mi, abym poszedł na rekolekcje - kurs Filip. Po tym kursie zajarzyłem, co jej siedzi w głowie i czemu jest taka "Uśmiechnięta".  Na kursie tym powiedziano mi, że Pan Bóg mnie kocha., fajnie .. ale co z tego!!! Przez kilka dni było miło, ale później znów powrót do rzeczywistości. Jakoś to do mnie nie trafiało. Może inaczej wtedy myślałem, nie ważne nie czułem tego. Cały czas mi się wydawało, że Pan Bóg, jest owszem, ale jest cholernie daleko, jak coś przeskrobie to da mi kopa w tyłek, aż grzecznie pójdę do spowiedzi. To był Bóg a'la Rambo - jak jesteś grzeczny, to jest miły, jak nie to Ci zrobi w życiu taką rozwałkę, że pożałujesz. i to bardzo. W takim przeświadczeniu przeżyłem ponad rok mojego bytu, bo życiem tego nie nazwę. Po pewnym zdarzeniu w moim życiu, które Pan Bóg miał rozwiązać pomyślnie, (czego oczywiście nie zrobił). Stwierdziłem: Chrzanie to!!! On ma gdzieś, o co go proszę, ma gdzieś mnie, to, że mnie kocha to jedna wielka ściema, walę!!! Nie chce mieć z Nim nic do czynienia. w moim życiu to był czas osiągnięcia duchowego DNA. A ile osób przy okazji skrzywdziłem, szkoda gadać. W ogóle . po prostu dramat. Bóg przyszedł ze swą miłością wtedy, gdy sytuacja wydawała się być zupełnie beznadziejna. To było w wakacje, zupełnie samotne wakacje, nie miałem obok sienie nikogo. NIKOGO!!!!!!!!! Wszyscy wydawało się odwrócili, albo byli 2 tys. km dalej. Został TYLKO ON, jedyny, najwierniejszy i najprawdziwszy Przyjaciel. Tam dostrzegłem jak wielki błąd zrobiłem, wyrzekając się Go. Dostrzegłem i zrozumiałem, że to nie jest handlarz, u którego możesz sobie kupić różne łaski. A przede wszystkim to nie jest Rambo, który daje w mordę jak grzeszysz. Najważniejsze w moim życiu było otwarcie się na Bożą miłość, ze wszystkim, co Ona ze sobą niesie, a to czasami może zaboleć i wymagać zrezygnowania z tego, co wydaje ci się dobre. I muszę przyznać, że jest to jedna z cięższych chwil życia.  Ale za to, jakie są niespodzianki cuda i prezenty, to nawet sobie nie można wyobrazić. ( Prosiłem Boga o to by jakoś mnie przeprowadził przez studia i dyplom i wiecie co: mam na dyplomie ponad dobry, to dopiero cud!).  Wiem teraz po tym wszystkim jedno: Bóg chce dla Ciebie jak najlepiej i bardzo Cię kocha, nawet nie wiesz jak bardzo, a tych, których kocha, tych czasem łoi. A cały pic polega na tym, żeby uwierzyć, że ON WIE, CZEGO CI POTRZEBA! Artur (inżynier, wiosna 2008)


Świadectwo Kasi

Zawsze uważałam, że miłość, to takie brzydkie słowo z serii: litość, kość, ość ...dość. Jeśli w filmach przedwojennych wypowiadał to słowo Eugeniusz Bodo, mogłam je znieść, to jednak w życiu wypowiedzenie tego było dla mnie tak samo trudne, jak mówienie o intymnych częściach ciała. Może dlatego, że kiedy bohaterowie filmów całowali się na ekranie i nazywali to miłością, musiałam, jako dziecko, wychodzić z pokoju. Miałam też zawsze przekonanie, że w mdłym zwrocie "kocham cię" najważniejsze jest to słówko "ja". Nie potrafiłam wtedy docenić tego, co robili dla mnie rodzice, jak sami pokazywali, co to jest miłość bez względu na wszystko. Z przekonaniem, że miłość to rodzaj dolegliwości, o której nie należy głośno mówić, weszłam w świat. W taki świat, w którym trzeba jak najszybciej amputować dziewictwo, a potem udowadniać, że jestem cokolwiek warta, bo potrafię zasłużyć na kochanka. Pół życia na to poświęciłam. Może to nawet było w jakiś sposób inspirujące, bo na tej "fali miłości" nauczyłam się robić witraże, animacje komputerowe, uczyłam się języków: chińskiego, hiszpańskiego i fińskiego (dopóki nie spotkałam następnej osoby, posługującej się innym językiem), zmieniałam systemy religijne w zależności od człowieka, który mnie fascynował. Zmieniałam swój sposób myślenia, gatunki muzyki, której słuchałam. Byłam gotowa jednego dnia być wróżką i wielbić potęgę numerologii, a następnego dnia przeklinać wróżbiarstwo jako baptystka. Myślę, że im bardziej chciałam zrobić wrażenie, tym bardziej widoczna była moja niedoskonałość. Z pewnością robiłam wrażenie osoby niezrównoważonej psychicznie. Bo też taka byłam. Dużo hałasu wokół, a w środku brud, poplątanie i głębokie poczucie własnej bezwartościowości, którego żaden człowiek nie mógł zatrzeć. Wyszłam nawet za mąż. I nic. Dalej bieda, brzydota i byle co. Kiedy już nie miałam zupełnie pomysłu na życie, pojawiła się Iwona, mój ziemski anioł stróż. Miała pomysł na moje życie. Miała takie szczególne, XIX -wieczne podejście do miłości . Prosiłam ją często o to, żeby przy mnie nie wypowiadała słowa "serce", bo zamiast miłości, czuję mdłości. W ramach uprzejmości (czemu to wszystko się rymuje?) zgodziłam się pójść na spotkanie wspólnoty katolickiej i moje pierwsze wrażenia, to był obraz ludzi, którzy kleją się do siebie i obcałowują. Pomyślałam, ok., zostaję. Tym bardziej, że grali niezłą muzykę. Ksiądz, który opiekował się wspólnotą, miał dla mnie dużo czasu. W ogóle wszyscy mieli dla mnie dużo czasu i cierpliwości. Głaskali, mówili ciepłe słowa, a ja, jak Zagłoba albo jak Szwejk, opowiadałam o moich przygodach. Jakoś nie mogłam wygenerować takiego uczucia do Boga, o którym rzewnie mówiono na spotkaniach, ale miałam poczucie bezpieczeństwa i mój głód wrażeń też był zaspokojony. Do momentu, kiedy musiałam wszystko przewartościować. Zachorował bardzo poważnie mój tata. Pomyślałam, że Jezus złamał układ. To ja tu chodzę codziennie na mszę, na spotkania, a On mi takie coś ... Dwa albo trzy dni wyłam, ale już wiedziałam, że nie mam do kogo pójść. Budda? Alkohol? Powolutku, powolutku wracałam do Jezusa. Zawarłam nowy układ "ja powierzam Ci, Jezu, wszystko, a Ty to jakoś dobrze poukładaj". Efekt był natychmiastowy. Całkowita zmiana mojego życia. Nowa praca. Nowe myśli. Mąż jeszcze (hehe) ten sam. I niech sobie ktoś nie pomyśli, że nie nawalam, bo ciągle robię coś nie tak. Może jestem byle co, ale już nie muszę zasługiwać na miłość. Bo jestem kochana przez Boga. Nadal myślę sobie, że to słowo "miłość" jest marne. Bo tego poczucia spokoju i bezpieczeństwa, kiedy jest się akceptowanym nie da się nazwać.
Kasia U.

źródło: http://www.snegdansk.pl

Jak odpowiedzieć na miłość Boga? Jak odpowiedzieć na miłość Boga?



Admin, 2012-01-31

To może Cię również zainteresować

Bartek Krakowiak zmęczony życiem w narkotykach i długach poszedł pieszo do Medjugorie. Wychowywał się w trudnej rodzinie, gdzie było mało miłości i ciepła. W dorosłe życie wszedł zbuntowany na świat zagłuszając swój ból alkoholem i narkotykami. Posłuchaj wzruszającego świadectwa spotkania Boga i pójścia za nim.

Jeśli czujesz się nieszczęśliwy, to nie dlatego, że takie nieszczęścia Cię spotkały, tylko dlatego, że nie chcesz zmierzyć się z życiem takim jakie jest. Uzdrowienie z ran jest procesem, wymaga czasu i motywacji, którą jest miłość, prawda i dobro.

Pani Genowefa ciężko chorowała i w 2013 roku przeżyła śmierć kliniczną, widziała niebo i czyściec oraz szatana z piekła, spotkała Maryję, Jezusa, Św. Ojca Pio i bliskich zmarłych znajomych. 'Weszłam tym razem do bardzo jasnego pomieszczenia, które było przedzielone szybą od sufitu do podłogi. Podeszłam zaciekawiona i za tą szybą zobaczyłam piękny ogród, pełen kwitnących kwiatów i krzewów.'

Kochani chciałbym was zaprosić na uwielbienie do Wołomina 25.02.2018 gdzie będziemy modlić się o uzdrowienie i uwolnienie. Opowiem tam szczegółowo o cudzie uzdrowienia mojego synka Jakuba, który miał zapalenie mózgu i leżał chory na intensywnej terapii a Jezus uzdrowił go w 100%.

To był wstrząs, ich pierwsze dziecko rodzi się martwe. Lekarze zaczynają reanimację, odkrywają, że nie ma lewego płuca a serca jest po prawej stronie. Dziecko ożywa, ale lekarze nie dają szans. Nie będzie oddychał samodzielnie, trzeba przygotować się na jego śmierć. Wkroczył w tą sytuację sam Bóg Ojciec, posłuchaj koniecznie!

Krzysztof Sowiński - wspólnota Głos Pana - Świadectwo nawrócenia i uzdrowienia z narkotyków, alkoholu oraz otrzymania daru uzdrawiania przez Jezusa w mocy Ducha Świętego.

Świadectwa uzdrowienia po Eucharystii i modlitwie Krzysztofa Sowińskiego ze wspólnotą “Głos Pana” ze Skierniewic o uzdrowienie fizyczne i duchowe. Wołomin 28.01.2017. Film pokazuje kadry z samej modlitwy.

Zapraszamy do Warszawy-Wesołej na Mszę św. z modlitwą o uzdrowienie, którą poprowadzi Marcin Zieliński.

Posłuchaj żywej i radosnej muzyki! 'niemaGotu' to sześciu muzyków zgromadzonych w imię zmartwychwstałego Jezusa, by poprzez otrzymane talenty, stosownie do obranej nazwy, zwiastować, że nie ma Go w grobie, bo powstał ? jak powiedział.

Był wyznawcą Allaha i należał do Hezbollahu, zabijał ludzi wi imię Allaha i wszystko robił co nakazuje mu jego religia. Pewnego dnia dopadł go demon i próbował wszystkich sposobów znanych z koranu aby go wygonić i nic nie działało. Wtedy usłyszał głos z nieba by wezwał Jezusa. Uczynił to i zaczął się modlić i pościć o prawdę kim jest Bóg. Po dwóch tygodniach objawił mu się Jezus i odpowiedział na jego wszystkie pytania dając przebaczenie za jego grzechy. Od tego dnia zaczął obawiać miłość Jezusa innym swoim braciom.


Podziel się wrażeniami!
Jakie masz przemyślenia po warsztatach? Co Ci się podobało, w czym pomogło? Co zmieniło? Czekamy na opinie. Dziękujemy!
dodaj wpis
Drodzy przyjaciele z całej Polski
Szukamy tych, którzy nie lubią wyłącznie narzekać, ale podzielą się swoimi talentami i czasem. Proponujemy Wam wykorzystanie nowoczesnych i przyciągających ludzi narzędzi komunikacji społecznej. Pomóż rodzinom w swoim otoczeniu.