KibicujRodzinie.pl
  • Bóg Cię kocha! Jezus żyje i chce Ci to udowodnić. Miłość Boża - Krzysztof Sowiński - Głos Pana

    Bóg Cię kocha! Miłość Boża - Dlaczego nie doświadczamy jego miłości? Co zrobić aby zbliżyć się do Boga, jaki plan ma dla nas Bóg Ojciec i czemu w tym planie działa Duch Święty.


    2019-01-31więcej »
  • Duch Święty - kim jest i jakie daje dary - charyzmaty

    Duch Święty - Bóg, który jest osobą. Bóg, który daje swoje dary - charzymaty : dar uzdrowienia, dar poznania, dary dla kościoła.


    2019-01-31więcej »
  • Jak rozpoznać Bożą wolę w naszym życiu?

    Boża wola w naszym życiu Rozeznawanie Bożego Planu - Grzegorz Kurowski Terebint 29.01.2019 - Konferencja w oparciu o Słowo Boże o tym czego pragnie Bóg w naszym życiu i jak my mamy poznawać Jego wolę dla nas.


    2019-01-31więcej »
  • Od Managera do zera a potem do dziecka bożego - świadectwo nawrócenia i spotkania żywego Jezusa

    Świadectwo nawrócenia i uzdrowienia przez Jezusa. Hubert był wysokopłacanym managerem w dużej korporacji. Pewnego dnia się rozchorował i to był początek rozsypywania się jego życia.


    2018-12-21więcej »
  • Bartek Krakowiak zmęczony życiem w narkotykach i długach poszedł pieszo do Medjugorie

    Bartek Krakowiak zmęczony życiem w narkotykach i długach poszedł pieszo do Medjugorie. Wychowywał się w trudnej rodzinie, gdzie było mało miłości i ciepła. W dorosłe życie wszedł zbuntowany na świat zagłuszając swój ból alkoholem i narkotykami. Posłuchaj wzruszającego świadectwa spotkania Boga i pójścia za nim.


    2018-10-23więcej »
  • Przebaczenie i uzdrowienie zranień wewnętrznych

    Jeśli czujesz się nieszczęśliwy, to nie dlatego, że takie nieszczęścia Cię spotkały, tylko dlatego, że nie chcesz zmierzyć się z życiem takim jakie jest. Uzdrowienie z ran jest procesem, wymaga czasu i motywacji, którą jest miłość, prawda i dobro.


    2018-03-07więcej »
  • Widziała Jezusa poza ciałem niebo i czyściec. Śmierć kliniczna życie po życiu

    Pani Genowefa ciężko chorowała i w 2013 roku przeżyła śmierć kliniczną, widziała niebo i czyściec oraz szatana z piekła, spotkała Maryję, Jezusa, Św. Ojca Pio i bliskich zmarłych znajomych. 'Weszłam tym razem do bardzo jasnego pomieszczenia, które było przedzielone szybą od sufitu do podłogi. Podeszłam zaciekawiona i za tą szybą zobaczyłam piękny ogród, pełen kwitnących kwiatów i krzewów.'


    2018-02-27więcej »
  • Uwielbienie Jezusa z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie Wołomin

    Kochani chciałbym was zaprosić na uwielbienie do Wołomina 25.02.2018 gdzie będziemy modlić się o uzdrowienie i uwolnienie. Opowiem tam szczegółowo o cudzie uzdrowienia mojego synka Jakuba, który miał zapalenie mózgu i leżał chory na intensywnej terapii a Jezus uzdrowił go w 100%.


    2018-02-19więcej »
  • Dziecko urodziło się martwe bez płuca - zobacz jak Bóg uzdrowił syna Artura Pawlowskiego

    To był wstrząs, ich pierwsze dziecko rodzi się martwe. Lekarze zaczynają reanimację, odkrywają, że nie ma lewego płuca a serca jest po prawej stronie. Dziecko ożywa, ale lekarze nie dają szans. Nie będzie oddychał samodzielnie, trzeba przygotować się na jego śmierć. Wkroczył w tą sytuację sam Bóg Ojciec, posłuchaj koniecznie!


    2018-02-08więcej »
  • Krzysztof Sowiński - wspólnota Głos Pana - Świadectwo nawrócenia i uzdrowienia z narkotyków, alkoholu oraz otrzymania daru uzdrawiania przez Jezusa

    Krzysztof Sowiński - wspólnota Głos Pana - Świadectwo nawrócenia i uzdrowienia z narkotyków, alkoholu oraz otrzymania daru uzdrawiania przez Jezusa w mocy Ducha Świętego.


    2018-02-06więcej »
Newsletter

Podaj nam swój e-mail, jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.

Wyszukiwarka
Logowanie

Słowo Życia


PismoŚwięte

Dołącz do nas

Szanowni Państwo! Szukamy energicznych, charyzmatycznych Redaktorów, którzy chętnie podzielą się swoimi talentami i czasem. Zostań Redaktorem nowoczesnego i wartościowego portalu pisząc do nas bezpośrednio lub poprzez bloga.

Polecamy
Tagi
Autorzy

Elwira Musiał

Na swoim blogu dzielę się doświadczeniem Bożej miłości.

Marcin Staszak

Poeta, tekściarz piosenek chrześcijańskich, opiekun medyczny. Prezes i założyciel Stowarzyszenia Chrześcijańska Misja Szpitalna w Oleśnicy. 

http://sluzba-szpitalna.pl.tl/

Robert Sk

Na tym blogu chcę opowiadać o swoich doświadczeniach wiary, o tym co mnie interesuje w Kościele Jezusa Chrystusa. Dlaczego go kocham i czemu wierzę w Jego zwycięstwo.

Usłuszał głos Boga gdy życie mu się waliło od hazardu - Rafał Porzeziński


Rafał Porzeziński?, mąż Agnieszki (scenarzystki i dziennikarki), ojciec trzech córek, pracuje w wydawnictwie RAJMEDIA zajmującym się ewangelizacją. W Telewizji Republika prowadzi program „Dwunasty krok”, autor strony www.dwunasty.pl
 

O hazardziście, który krzyczał tak głośno, że usłyszał odpowiedź z samej góry, z Rafałem Porzezińskim rozmawia Marcin Jakimowicz.

Marcin Jakimowicz: Wiesz, że jesteś szczęściarzem??

Rafał Porzeziński: Bo?

Bo usłyszałeś głos, który wielu bardzo chciałoby usłyszeć…?

Niech się cieszą: błogosławieni, którzy nie widzieli… O słyszeniu wprawdzie nic tam nie ma, ale to ta sama bajka. (śmiech) Wiesz, ja sam sobie zazdroszczę. Wciąż zdumiewa mnie, że On zechciał mówić do takiego łajdaka, takiego ladaco jak ja.

Kiedy usłyszałeś, że Bóg odpowiada na pytania Rafała Porzezińskiego??

Około trzeciej w nocy. Wróciłem z nocnego dyżuru w radiu Kolor. Byłem przybity. Najbardziej smuciło mnie to, że moje życie…. trwa. Że nie będzie innego. To najbardziej mnie zasmucało. Było pożałowania godne – wiedziałem o tym. Wszedłem do pustego mieszkania i… zawyłem. Byłem uzależniony od hazardu. Straszliwie uzależniony. Na zatracenie. Do tego stopnia, że umawiałem się z dziewczyną na randkę i zapominałem o tym, bo na drodze napotykałem maszyny do grania. Kradły mi 80 procent czasu. Nie widziałem ludzi, widziałem bankomaty. Kłamałem, łgałem jak najęty. Oszukiwałem nagminnie najbliższych. Mama płakała. Wielokrotnie. Pamiętam jej smutne oczy czekające, aż wrócę. A ja nie potrafiłem wrócić.

Od czego zaczęło się uzależnienie? ?

Od nominatki. Niewinnej gry karcianej. Grywaliśmy z ciocią, wujkiem, kuzynem. Pamiętam, że mnie o wiele bardziej zależało na wygranej niż wszystkim pozostałym. Później doszedł poker. Gdzieś na promie ze Szwecji wrzuciłem grosze do automatu i wysypało się strasznie dużo kasy. Podszedłem do stołu z ruletką i w ciągu kilku godzin wygrałem połowę tego, co zarobiłem w Szwecji na truskawkach.

Nieźle jak na początek. Przynęta chwyciła.?

I to jak! Byłem oszołomiony. Nie miałem jeszcze 18 lat. Wyleciałem na dwa miesiące za ocean. Widziałem Nowy Jork, Boston, Chicago, Waszyngton, Niagarę, a potem wróciłem i zastałem polską siermięgę końca lat 80. Pustki w sklepach, szaroburość. Postanowiłem przybliżyć sobie jakoś Stany, a hazard wydawał się do tego drogą idealną. A ponieważ kasa nie spadała z nieba, zacząłem sięgać po narkotyki. Miały stworzyć Amerykę w sposób wirtualny. Marihuana była na okrągło…

Wróćmy do trzeciej w nocy i powrotu z radia. Zawyłeś…?

Zawyłem i potwornie smutny, pełen buntu wydarłem się: „Jak mogłeś dopuścić do tego, że moje życie jest takie beznadziejne? Dlaczego Ty do mnie nie mówisz, gdy robię te wszystkie głupoty?”. I wtedy padła odpowiedź: „Gdy mówię, nie słuchasz”. Zamurowało mnie. Dreszcze. Zbaraniałem. Ale natychmiast na mocnej bucie zadałem następne pytania. I znów usłyszałem wyraźne, konkretne odpowiedzi, przerastające o Himalaje moje doświadczenia duchowe i wiedzę. Wyraźny głos. Baryton. Wypływał gdzieś ze środka, ale był niezwykle donośny.

Przeraziłeś się??

Nie. Towarzyszyła temu ogromna harmonia. Raz tylko jakiś szatan-stróż szepnął: „Kim ty jesteś? Dlaczego właśnie z tobą miałby rozmawiać?”. Wtedy się zawahałem. Ale jedynie na chwilkę. Potem znów przyszedł pokój serca. Odpowiedzi płynęły dalej. Znałem na pamięć książkę „Radykalni”, poznałem wcześniej chłopaków i zazdrościłem im tego, że Pan Bóg poprzestawiał im kilka rzeczy w życiu. Pamiętam, że „Dziki” opowiadał ci o tym, jak wraz z Malejonkiem śpiewali językami. I wówczas w środku nocy rzuciłem: „Panie Boże, onieśmiela mnie to, co słyszę. Jeśli to naprawdę Ty, spraw, bym teraz zaczął modlić się językami”. I zaczęło się. Z moich ust wypłynęły jakieś kompletnie niezrozumiale dźwięki. Pokój, harmonia, jedność. Trwało to i trwało. Czas się zatrzymał. I wtedy zacząłem płakać. Nie potrafiłem przestać ryczeć. Ze szczęścia. Łzy jak pięści. Śpiewałem, śpiewałem i w pewnej chwili wszystko się urwało.

Nie tęskniłeś później za tym stanem? Nie marzyłeś o tym, by znowu usłyszeć charakterystyczny baryton??

Ja dostaję odpowiedzi. Naprawdę. Od Budziaszka nauczyłem się jednego: „Masz pytanie? Idź na adorację!”. Sam dopowiedziałem sobie dalszy ciąg: „Dostaniesz odpowiedź, pod warunkiem że idąc na adorację, wierzysz w to, że ją otrzymasz”. Gdy idziesz i wierzysz, usłyszysz odpowiedź. Tamten nocny głos dobrze zapamiętałem. Rozpoznałbym go na końcu świata. Usłyszałem go w życiu jeszcze dwukrotnie. Pierwszy raz nad jeziorem Genezaret. Dzień po spotkaniu powołaniowym Drogi Neokatechumenalnej z Kiko. Jan Paweł II był w Ziemi Świętej, więc zorganizowano takie spotkanie. Byłem już zaręczony z Agnieszką, ale ponieważ spotkanie było w planie, pojechałem. „Panie Boże: ostatnia szansa. Jeśli chcesz mnie wziąć na jakiegoś dominikanina czy do Redemptoris Mater, to teraz albo nigdy”. Czułem wielki smutek, widząc tłumy ludzi, którzy wyrażali gotowość wejścia na drogę kapłaństwa. Padał deszcz, a ci chłopcy szli tabunami w stronę światła, pod baldachim. Kłuło mnie serce. Byłem rozdarty. Jaka jest moja droga? Wstać? Zostać na miejscu, w tym błocie? Powtarzałem sobie: „Rafał, nie wygłupiaj się. Wymodliłeś sobie Agnieszkę. Kochasz ją”. Zostałem na miejscu. Następnego dnia czytałem Księgę Tobiasza. Uwielbiam ją nie tylko dlatego, że występuje w niej Rafał…

… ale i wątroba ryby…?

Tak. (śmiech) Polecam wszystkim narzeczonym! Stoję, czytam natchniony Tobiasza i nagle wyrwało mi się: „Widzisz, Panie. I nie będę Ci służył. Nie powołałeś mnie”. I wówczas ten sam głos, który usłyszałem w Warszawie, powiedział wyraźnie: „I tak Mi służyć będziesz”. Poczułem taki ogień w środku…

… że nie poprosiłeś o drugi zestaw pytań. ?

Nie. Pozamiatane… Będę Mu służył. Kamień spadł mi z serca. Trzeci raz usłyszałem ten głos, gdy przygotowywałem książkę „Tajemnica Tajemnic” – zbiór świadectw ludzi, których zapraszałem do audycji w Radiu Józef. Miałem wszystko poukładane, brakowało mi tylko jakiegoś wstępu do rozważań różańcowych, inwokacji do poszczególnych tajemnic. Wszyscy, których prosiłem, odmawiali. Jeden po drugim. Wkurzyłem się. Poszedłem na plac Zbawiciela, uklęknąłem przed obrazem Matki Boskiej Jasnogórskiej i rzuciłem: „Maryjo, to Twoja sprawa. Natychmiast chcę wiedzieć, kto ma te wstępy napisać”. I usłyszałem: „Ernest Bryll”. (śmiech) Znałem to nazwisko, znałem „Kolędęnockę”. Pobiegłem do radia. Kto ma telefon do Brylla? Powiedziano mi: „Zadzwoń do jego żony, Małgosi”. Dzwonię: „Dzień dobry, z tej strony Rafał Porzeziński z Radia Józef. Jest taka delikatna sprawa: Maryja mi powiedziała, że…” (śmiech)

Czuła się jak spocony z emocji ksiądz Sopoćko, gdy Faustyna powiedziała mu w Wilnie: „Znam księdza, pokazał mi księdza sam Pan Jezus”…?

Dokładnie to! Później poznałem Bryllów. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Po jakimś czasie dowiedziałem się, jaka była reakcja na ten mój telefon. Jechali samochodem. Trochę się posprzeczali, siedzieli nadąsani. Gdy rozłączyłem się z Małgosią, Ernest zapytał: „Kto dzwonił?”. „Jakiś chłopak z radia. Prosił, byś napisał wiersze do rozważań różańcowych”. Ernest rzucił: „Zawracanie głowy”. „Ale on powiedział, że Maryja go o to poprosiła”. A Ernest na to: „Aaaa, to inna sprawa”. (śmiech) I wybrał dla mnie genialne wiersze. Pytasz, ile razy słyszałem głosy. Trzy razy. Wrócę jeszcze do tej nocy, gdy po raz pierwszy zawyłem. Padłem wtedy na kolana i zacząłem odmawiać: „Ojcze nasz”. Słowo po słowie. Nie rozumiałem tej modlitwy, wydawała mi się bezsensowna. „Chleba naszego”? Chleba? Mercedesa, wille na Suwalszczyźnie i Miami. Gdy doszedłem do słów „jako i my odpuszczamy”, zawrzałem. Ja mam odpuszczać? Przecież to cały świat był winny temu, że przegrywałem. Pomyślałem: „Panie, co ja mogę Ci dać? Nic nie mam. Jedynie hazard, narkotyki, nieuporządkowane życie seksualne. Weź to, nic innego nie mam”. I zacząłem wynosić z domu karty, kości, krzaki marihuany, fifki, gazety. Cały ten syf ładowałem do worków i o piątej rano wyrzucałem do śmietnika. Idę do kościoła – pomyślałem. Była 6.30. Nie wiem, kiedy minęła pierwsza Msza. Zostałem na następną. Skończyła się. Co dalej? I wtedy przypomniała mi się babcia Marysia, która cały czas się za mnie modliła: „Rafał – powtarzała mi, pełnemu szyderstwa facetowi z irokezem na głowie – zawsze masz przy sobie różańczyk: dziesięć palców”. Przypomniałem sobie to i zacząłem odmawiać Różaniec. Ręce mi latały jak nałogowemu alkoholikowi. Nie wiem, czy wiesz, ale uzależnienie od hazardu jest chorobą ducha, umysłu, ale i ciała. Popatrzyłem na te roztrzęsione dłonie i zacząłem: „Zdrowaś, Maryjo”. Wtedy zakochałem się w Różańcu.

Jak zareagowali najbliżsi??

Cieszyli się, ale nie do końca mi ufali. Tyle już razy ich nabierałem…

Bóg przeciął mieczem uzależnienie od hazardu??

Przeciął. Ale nie na zawsze. I baaaardzo bolało. Już w pierwszą noc po podróży poślubnej (byliśmy w Medjugorie, więc wróciliśmy rozmodleni na maksa) poszedłem znowu do kasyna. Po czterech latach od tamtej nocy, po czterech latach bez gry!

Chciałeś przetestować, czy jesteś uzdrowiony, a przy automacie odmawiałeś: „Zdravo, Marijo, milosti puna”??

Nie. Brakowało mi pieniędzy na podróż do Kanady, którą sobie wymyśliłem. Stanąłem przy automacie i… czułem, że nie jestem tu sam. To była wyraźna, fizyczna obecność. Osobowe zło. A jednak nie wyszedłem. Zostałem. I wygrałem sporo forsy. Polecieliśmy do Kanady. Nie mówiłem Agnieszce, skąd mam pieniądze. To był zły czas. Skradłem żonie, nam, miesiąc miodowy. Potworny smutek. Czułem, że zdradziłem i żonę, i matkę – Maryję. Już zamierzałem porozmawiać szczerze z Agnieszką, gdy runęły wieże World Trade Center. Wiedziałem, że muszę opowiedzieć żonie o uzależnieniu, bo to choroba śmiertelna. Tydzień później trafiłem na wieczór kawalerski w klubie Hybrydy. Wódeczka, takie klimaty. Wyszedłem. Całe szczęście – pomyślałem – że obok jest kasyno. Wparowałem do niego i… wszystko przegrałem. To było moje ostatnie granie w życiu. Trzynaście lat temu. Wróciłem jak zbity pies. Powiedziałem Agnieszce o wszystkim, a ona, niezwykle mądra kobieta, zdziwiła się: „Dlaczego nie idziesz z tym do spowiedzi?”. Poszedłem. Od dominikanina Tomasza Aleksiewicza usłyszałem: „Jako pokutę masz pójść na spotkania anonimowych hazardzistów”. To nie była jedna z opcji. Pokuta rzecz święta. Mój kierownik duchowy Stefan Rożej, paulin, powtarzał mi: „Nie odprawiłeś pokuty na ziemi? Odmówisz ją w czyśćcu”. (śmiech) Na mityngach ludzi uzależnionych rozpoczęła się droga do wolności.

Kiedy zabolało najbardziej??

Przed czwartą rocznicą naszego ślubu. Mieliśmy już bliźniaczki (cudo!), pracowałem rano w radiu, popołudniami w telewizji, gdzie prowadziłem program na żywo. Byłem „niezastąpiony”. Harówa od świtu do nocy. Kierat. Wieczorem mycie dzieciaków. Agnieszka wyczerpana, ja słaniałem się na nogach. I nagle błysk: „Wyjedź do Poznania, odpocznij. Pograj sobie”. Już zacząłem szukać w necie hotelu w pobliżu kasyna, gdy nagle otrząsnąłem się i odrzuciłem tę myśl. I za różaniec. Kolejnej nocy ta natrętna myśl powróciła. Trzeciej, to samo. Szarpanina. Już prawie kupowałem bilet, już wymyślałem bajeczkę dla żony… Poszedłem do mojego przyjaciela, „sponsora” z AH. Opowiedziałem o tym, co się ze mną dzieje, a on rzucił: „Rafał: masz dwa wyjścia. Pierwsze: idziesz grać. Drugie: jedziesz na terapię zamkniętą. Na 40 dni. Do zakładu dla umysłowo chorych”. „Co???” – krzyknąłem. „Oszalałeś? Beze mnie radio i telewizja nie dadzą sobie rady, a Agnieszka zostanie z dwójką dzieci. Nigdy! To absurd!”. Czułem jednak, że nie mam wyjścia. Agnieszka powiedziała: „Ratuj się. Jedź”. I pojechałem.

Rozpoczął się „Lot nad kukułczym gniazdem”??

Zobaczyłem chorych „na alkohol” i załamałem się. Straszne twarze. Jak z potwornych filmów o zombie. Ludzie po wyrokach za pobicie żony, za morderstwo, dziewczyny bez zębów na przedzie. Koszmar. Wzdęło mnie. Pycha eksplodowała. Poczułem się między nimi jak święty Franciszek z Asyżu. Pół metra nad ziemią. Trzymałem w ręku „Dzienniczek”, patrzyłem z góry na tych, którzy ślinili się nad „Playboyami”. Latałem tak przez trzy dni, odgradzając się od ludzi komżą, stułą, różańcem. Trzeciego dnia przyszedł potworny kryzys. Siedziałem na korytarzu i przeczytałem w „Dzienniczku”: „Wystarczy ci mojej łaski, aby wytrwać”. „Oooo, ładne – pomyślałem – zaznaczę sobie”. I wtedy usłyszałem ryk salowej: „Paaapież umarł!”. Krew do mózgu. Pierwsza reakcja? „Pakuj się i pędź do Warszawy. Jeśli ty nie powiesz na antenie o śmierci Jana Pawła II, to absolutnie nikt się o tym nie dowie! Świat się zawali”. Już zrywałem się z miejsca, gdy nagle „zaświeciło” się zdanie „Wystarczy ci mojej łaski”. Jakby ktoś przekuł balon. Ogromny pokój. Zrozumiałem: Ktoś przygotował to właśnie miejsce na moje rekolekcje. Ja jestem potwornym pyszałkiem, ale wówczas uciekło chyba z 70 procent mojej pychy. Spełzłem na stołówkę, gdzie wszyscy oglądali rzężącego rubina z relacją z Watykanu i inaczej spojrzałem na ludzi, którymi przed chwilą gardziłem. Siedzieli i płakali. Chwyciliśmy za różaniec i dziękowaliśmy za pontyfikat. Poczułem się jak wśród braci, zobaczyłem, że jestem taki jak oni albo gorszy.

Wtedy zaprzyjaźniłeś się z Faustyną??

Tak. Z Faustynką związanych jest mnóstwo niezwykłych historii. Kiedyś w czasie programu „Dzienniczek ucznia” rzuciłem do mikrofonu: „Ty, dziewczyno, która jedziesz teraz autobusem ze słuchawkami na uszach zasmucona, bo nie umiesz przebaczyć swojemu ojcu: zrób to!”. Miałem silny przymus, by to powiedzieć: „Zrób to teraz! To przebaczenie uwolni ciebie i jego”. Następnego dnia zapłakana dziewczyna, która dzień wcześniej jechała autobusem ze słuchawkami na uszach opowiada: „Bardzo potrzebowałam tych słów! Myślałam, że nigdy nie przebaczę ojcu. Teraz wiem, że wszystko jest możliwe”.

Co czuł były hazardzista, czytając na płycie słowa Jezusa z „Dzienniczka”??

Gdy usłyszałem tę propozycję… Wielka radość. Do studia wchodziłem zawsze po spowiedzi, „na czyściocha”, a i tak drżenie łydek było. Wiedziałem jedno: to największe wyróżnienie, jakie mogło mnie spotkać.

Nagraniom towarzyszył rykoszet „ciemnej strony mocy”??

Przeciwnie. Było morze łaski. Mnóstwo zawirowań przeżywaliśmy, zanim doszło do nagrań. Trzy lata starań, by to zrobić. Ale jak widać i słychać: zrobiliśmy to!

http://gosc.pl/doc/2152257.Zawylem



, 2016-01-20

To może Cię również zainteresować

Bóg Cię kocha! Miłość Boża - Dlaczego nie doświadczamy jego miłości? Co zrobić aby zbliżyć się do Boga, jaki plan ma dla nas Bóg Ojciec i czemu w tym planie działa Duch Święty.

Duch Święty - Bóg, który jest osobą. Bóg, który daje swoje dary - charzymaty : dar uzdrowienia, dar poznania, dary dla kościoła.

Boża wola w naszym życiu Rozeznawanie Bożego Planu - Grzegorz Kurowski Terebint 29.01.2019 - Konferencja w oparciu o Słowo Boże o tym czego pragnie Bóg w naszym życiu i jak my mamy poznawać Jego wolę dla nas.

Świadectwo nawrócenia i uzdrowienia przez Jezusa. Hubert był wysokopłacanym managerem w dużej korporacji. Pewnego dnia się rozchorował i to był początek rozsypywania się jego życia.

Bartek Krakowiak zmęczony życiem w narkotykach i długach poszedł pieszo do Medjugorie. Wychowywał się w trudnej rodzinie, gdzie było mało miłości i ciepła. W dorosłe życie wszedł zbuntowany na świat zagłuszając swój ból alkoholem i narkotykami. Posłuchaj wzruszającego świadectwa spotkania Boga i pójścia za nim.

Jeśli czujesz się nieszczęśliwy, to nie dlatego, że takie nieszczęścia Cię spotkały, tylko dlatego, że nie chcesz zmierzyć się z życiem takim jakie jest. Uzdrowienie z ran jest procesem, wymaga czasu i motywacji, którą jest miłość, prawda i dobro.

Pani Genowefa ciężko chorowała i w 2013 roku przeżyła śmierć kliniczną, widziała niebo i czyściec oraz szatana z piekła, spotkała Maryję, Jezusa, Św. Ojca Pio i bliskich zmarłych znajomych. 'Weszłam tym razem do bardzo jasnego pomieszczenia, które było przedzielone szybą od sufitu do podłogi. Podeszłam zaciekawiona i za tą szybą zobaczyłam piękny ogród, pełen kwitnących kwiatów i krzewów.'

Kochani chciałbym was zaprosić na uwielbienie do Wołomina 25.02.2018 gdzie będziemy modlić się o uzdrowienie i uwolnienie. Opowiem tam szczegółowo o cudzie uzdrowienia mojego synka Jakuba, który miał zapalenie mózgu i leżał chory na intensywnej terapii a Jezus uzdrowił go w 100%.

To był wstrząs, ich pierwsze dziecko rodzi się martwe. Lekarze zaczynają reanimację, odkrywają, że nie ma lewego płuca a serca jest po prawej stronie. Dziecko ożywa, ale lekarze nie dają szans. Nie będzie oddychał samodzielnie, trzeba przygotować się na jego śmierć. Wkroczył w tą sytuację sam Bóg Ojciec, posłuchaj koniecznie!

Krzysztof Sowiński - wspólnota Głos Pana - Świadectwo nawrócenia i uzdrowienia z narkotyków, alkoholu oraz otrzymania daru uzdrawiania przez Jezusa w mocy Ducha Świętego.


Podziel się wrażeniami!
Jakie masz przemyślenia po warsztatach? Co Ci się podobało, w czym pomogło? Co zmieniło? Czekamy na opinie. Dziękujemy!
dodaj wpis
Drodzy przyjaciele z całej Polski
Szukamy tych, którzy nie lubią wyłącznie narzekać, ale podzielą się swoimi talentami i czasem. Proponujemy Wam wykorzystanie nowoczesnych i przyciągających ludzi narzędzi komunikacji społecznej. Pomóż rodzinom w swoim otoczeniu.